Podczas konwencji PiS, Jarosław Kaczyński wyraził sprzeciw wobec przekazania polskiego złota do Frankfurta, co miałoby miejsce w wyniku wprowadzenia Polski do strefy euro. Prezes partii podkreślił, że nasz kraj powinien zachować suwerenność, a decyzje takie jak w kwestii waluty powinny być podejmowane wewnętrznie, a nie narzucane z zewnątrz.

Na konwencji PiS, która miała tematyczny kontekst europejski, Kaczyński ostrzegał przed potencjalnymi konsekwencjami przyjęcia przez Polskę euro, w tym przeniesienia narodowych rezerv złota do banku centralnego we Frankfurcie. Współgrające z jego zdaniem, prezes NBP Adam Glapiński nazwał to wydarzenie ryzykownym i nastręczającym szkody dla polskiej gospodarki. Glapiński jasno dał do zrozumienia, że nie poprze wprowadzenia euro do Polski przed osiągnięciem przez nią zachodnioeuropejskiego poziomu rozwoju, co widzi możliwe na przedział osiem do dziesięciu lat od obecnego momentu.

Glapiński opisuje scenariusze zmiany prezesa NBP na bardziej ustępliwego, jeżeli miałoby to umożliwić przedwczesne wprowadzenie euro. Jego zdaniem, kosztujący gospodarkę i pracowników skok na euro przed przygotowaniem kraju jest niewłaściwy.

Kraje Unii, które zdecydowały się nie przyjmować wspólnej waluty, odnotowują szybszy wzrost gospodarczy przy jednocześnie wyższej inflacji. To zjawisko niektórzy interpretują jako tymczasowe korzyści dla przedsiębiorstw kosztem pracowników. Wyprzedzając Polskę w zakresie kosztów pożyczek, Grecja pożycza środki na znacznie korzystniejszych warunkach niż Polska, choć znajduje się w gorszej sytuacji finansowej.

Mimo braku precyzyjnego terminu przyjęcia euro, sondaże wskazują, że Polacy nie chcą się żegnać ze złotym. SW Research w badaniu dla Fundacji Wolności Gospodarczej notowało 50,8% przeciwników wprowadzenia euro w najbliższych latach przy 34,9% zwolennikach.

Ministerstwo Finansów przywołuje obowiązek Polski do przyjęcia euro po spełnieniu kryteriów Maastricht, lecz zaznacza potrzebę stabilizacji krajowej sytuacji gospodarczej jako warunek dla ustalenia realnej daty. Obecne analizy dotyczące konwergencji nominalnej wskazują, że Polska nadal nie wypełnia niektórych kryteriów, w tym stabilności cen czy stóp procentowych.

Optymistyczne szacunki MFW sugerują, że do 2027 roku Polska przyćmi Hiszpanię i Czechy pod kątem PKB per capita z uwzględnieniem siły nabywczej, a w 2029 będzie blisko Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemiec. W kwestiach samego nominalnego PKB na mieszkańca, prognozuje się wyprzedzenie Grecji w 2025, lecz nadal istniejące straty względem innych krajów europejskich w roku 2029.

Źródło: Business Insider

Kliknij by ocenić post
[Łącznie: 5 Średnia: 4.6]